Wydania kolekcjonerskie książek

Nasze edycje kolekcjonerskie to książki, w których tekst, typografia, ilustracja i oprawa powstają jako jedno dzieło. Kolekcjonerzy mówią, że mają duszę — i że należą do najpiękniejszych polskich wydań bibliofilskich. Każdy egzemplarz jest numerowany i wpisany do rejestru pracowni.

Książki z duszą

Czy wystarczy powiedzieć, że to książka ręcznie robiona, kolekcjonerska lub artystyczna? A może trzeba uściślić — unikatowa, rzadka, wytworna; rarytasy, białe kruki, cymelia. Najtrafniej określili to nasi kolekcjonerzy: te książki mają duszę. Taki tytuł nosił artykuł Jarosława Machowiaka w „Businessmanie”, a jedna z kolekcjonerek napisała, że nasza książka należy do najpiękniejszych i najdroższych jej rzeczy.

Każda edycja zaczyna się od studiów

Nasze edycje bibliofilskie poprzedzone są głębokimi studiami nad autorem, jego środowiskiem i epoką. W wyniku 40-letniej pracy nad książką artystyczną zdobyliśmy ogromne doświadczenie, a nasi introligatorzy — wirtuozerską sprawność. Introligatorstwo artystyczne i edytorstwo bibliofilskie rozwijaliśmy równolegle; nasza pracownia była kuźnią wielu indywidualnych typów opraw i oryginalnych rozwiązań technologicznych.

Wydawca-artysta

Książka artystyczna leży na pograniczu poligrafii i sztuk plastycznych — to płaszczyzna, na której przenikają się kultury, tradycje i dziedziny sztuki. Wierzymy, że wydawca-artysta ma prawo do własnej wizji tekstu: decyduje o formacie i kształcie, wybiera papiery i ich kolory, technikę druku, rodzaj ilustracji, a nawet ilustratora, aż po projekt oprawy. Powstałe dzieło ma charakter indywidualny, czasem jest autorską parafrazą tematu.

Dla oczu i dla umysłu

Książka bibliofilska wzbogacona o interpretację literacką jest nie tylko obiektem kolekcjonerskiej pasji, ale i świetną lekturą — o co dbamy szczególnie. Oddziałuje na zmysł estetyczny, a zarazem daje przyjemność intelektualną.

Wartość na pokolenia

Limitowane wydania kolekcjonerskie i współczesne oprawy bibliofilskie kolekcjonerzy na świecie traktują jako lokatę kapitału — bezpieczniejszą niż malarstwo. Przynajmniej trudno pomylić górę z dołem, jest coś dla oczu i dla umysłu, a fałszerstwa zdarzają się znacznie rzadziej.

Urszula Kurtiak i Edward Ley