„Czytanie jest twórcze”
(Edward Ley, 06.2006)
-->
„Czytanie jest twórcze”
(Edward Ley, 06.2006)
Czuć. Być z tobą. Śnić.
Mam. Po prostu mam. Najcenniejszy skarb. Patrzę na nią ze wzruszeniem, jakbym odnalazła zaginioną Arkadię. Opowiadam i nikt nie rozumie, jak cenna jest ta książka. Ale ty rozumiesz i Haśka, która spogląda na mnie z ukosa.
Mam. Po prostu mam. Egzemplarz nr 214
Niedościgłe marzenie- mieć tę książkę na półce! Raz miałam w ręku (dzięki uprzejmości mojej promotorki), widziałam ją też przez szybę w muzeum Poświatowskiej. Cudo, arcydzieło, chapeau bas!
Składamy naszym Klientom, Ambasadorom, Przyjaciołom, Współpracownikom i Pracownikom oraz Znajomym najlepsze życzenia Noworoczne, byście mieli zdrowie, a także zapał, fascynację, kreatywność i motywację do osiągnięcia wszystkiego tego, co zamierzycie.
Osobom odważnym i wytrwałym dedykujemy Modlitwę św. Tomasza
Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
że się starzeję i pewnego dnia będę stary.
Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.
Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym;
czynnym lecz nie narzucającym się.
Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam,
ale Ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.
Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia w szczegóły
i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy.
Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę,
jak ich przybywa, a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza.
Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach,
ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.
Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć,
ale proszę Cię o większa pokorę i mniej niezachwianą pewność,
gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.
Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić.
Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.
Nie chcę być świętym,
ale zgryźliwi starcy; to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.
8 grudnia 2017 r. Wydawnictwo Artystyczne Kurtiak i Ley zakwalifikowało się do finału konkursu Made in Koszalin i otrzymało wyróżnienie w kategorii „BIZNES – produkty znane w kraju i na świecie”.
Nagrodę, w imieniu wydawnictwa, odebrała nasza wieloletnia pracownica p. Alicja Biegniewska (na zdjęciu druga od lewej).
Ideą Forum MADE KOSZALIN jest promowanie patriotyzmu lokalnego, designu oraz firm i wydarzeń, z których Koszalin jest dumny.
W drodze otwartych nominacji w październiku b.r. mieszkańcy Koszalina zgłaszali nominacje do nagród. Wpłynęło ich aż 249 w 3 kategoriach: biznes, kultura i design oraz styl życia i inspiracje.
Decyzją Kapituły III Forum MADE IN KOSZALIN wybrano finalistów oraz laureatów.
Prezydent Miasta Koszalin Piotr Jedliński objął forum patronatem honorowym, natomiast patronat medialny nad Forum objęli: Radio Koszalin, GK24, happykoszalin.pl, Tygodnik MIASTO, TV MAX, PRESTIŻ magazyn koszaliński.
W pewnym momencie nie byliśmy w stanie robić wszystkiego sami, więc musieliśmy wdrożyć w tajniki sztuki introligatorskiej pracowników. Przyszedł czas, aby podzielić się swoją wiedzą. Niektórzy, których przysposobiliśmy do zawodu, wyjechali do innych miast i może próbują sił w rzemiośle, ale na pewno daleko im do naszej marki, bo na prestiż pracuje się latami. W tej branży nie ma łatwego zarobku i nie ma mowy o pośpiechu – mówi Edward Ley, prezes Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley
Reprezentuje pan prestiżową, ale niszową branżę. Proszę zdradzić, jak zrodził się pomysł na firmę i tak unikatowy produkt?
– Produkt jest istotnie niepowtarzalny, a praca do niego prowadząca jest mozolna i długotrwała, ale luksusowe książki przetrwają niezależnie od postępu technologicznego i rynkowych trendów. Schowają się w niszy luksusu i pozostaną produktem ekskluzywnym, a przez to pożądanym. Takie książki – numerowane, artystycznie zdobione, drukowane na papierze, który daje 1000 lat gwarancji – traktowane są jako lokata kapitału. Kiedy w 1989 roku można było założyć firmę, postanowiliśmy na działalność wydawniczą. Polska poligrafia była wtedy bardzo zacofana, a my postanowiliśmy zrobić z tego siłę, sięgając do druku typograficznego. Zaczęliśmy składać książki na ręcznie czerpanych papierach, jak przed setkami lat i okazało się, że ten powrót do korzeni spotyka się z dużym zainteresowaniem. Książki w jedwabiu, pachnące, ręcznie czerpane były czymś zupełnie nowym. Wydawaliśmy kolejne tytuły i coraz częściej prezentowaliśmy nasze prace na światowych wystawach. Ku naszej radości wszędzie wzbudzały zainteresowanie jako produkt nieznany i wyjątkowy. Nigdzie nie widzieliśmy podobnych książek. Są kolekcjonerzy, którzy kupują nowe egzemplarze w ciemno. Do swych zbiorów kupują nasze książki również biblioteki narodowe, w tym polska Biblioteka Narodowa, która trzyma je w skarbcu.
Powrót do poligraficznych tradycji nie oznacza chyba ucieczki od nowości technologicznych i możliwości współczesnej techniki?
– Oczywiście, łączymy jedno z drugim. Książce, która jest tradycyjną formą, nadajemy nowatorskie, niespotykane dotąd kształty, stosujemy współczesne materiały, których dawniej nie było, takie jak plexiglass czy metal napawany warstwami atomu, a obecnie testujemy rybie i żabie skóry.
Oprócz działalności wydawniczej angażują się państwo w różne inicjatywy. Jakie sfery wchodzą w obszar państwa zainteresowań?
– Prowadzimy szkołę, w której uczyły introligatorstwa artystycznego, a w naszym muzeum pokazujemy wycieczkom z całego świata wpływ książki na rozwój cywilizacji i kultury.
Nie obawia się pan, że sam kształci pan konkurencję?
– Miałem takie myśli i wątpliwości, czy warto iść w tym kierunku. W pewnym momencie nie byliśmy w stanie robić wszystkiego sami, więc musieliśmy wdrożyć w tajniki sztuki introligatorskiej pracowników. Przyszedł czas, aby podzielić się swoją wiedzą. Niektórzy, których przysposobiliśmy do zawodu, wyjechali do innych miast i może próbują sił w rzemiośle, ale na pewno daleko im do naszej marki, bo na prestiż pracuje się latami. W tej branży nie ma łatwego zarobku i nie ma mowy o pośpiechu. Do wszystkiego dochodzi się stopniowo, ale efekt jest wart czekania. Cieszy również fakt, że jesteśmy doceniani przez gremia biznesowe, mimo że naszą domeną jest sztuka.
Czy państwa książki są również kupowane jako oryginalny prezent na wyjątkowe okazje?
– Jak najbardziej, nasze książki były kupowane dla prezydentów, głów koronowanych, papieży przy okazji wizyt państwowych. Wiem, że papież Jan Paweł II trzymał egzemplarz naszej książki na biurku do końca życia. Książki wydane przez Kurtiak i Ley dostali również królowa Elżbieta II, papież Franciszek, wielu dyplomatów, artystów. Egzemplarze te są przygotowywane na specjalne zamówienie. Zawsze staramy się dobrać zarówno tytuł, jak i formę książki do okoliczności, ale także kultury, języka, zainteresowań obdarowywanej osoby. Wiele książek wykonywaliśmy też na zlecenie firm, które chciały je sprezentować szczególnie cenionym kontrahentom i współpracownikom.
Rozmawiał Mariusz Gryżewski
W niszy luksusu – książki artystycznePraca jest żmudna i długotrwała, ale książki artystyczne przetrwają niezależnie od postępu technologicznego i rynkowych trendów. Schowają się w niszy luksusu i pozostaną produktem ekskluzywnym, a przez to pożądanym – mówi Edward Ley, prezes Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley
Reprezentuje pan prestiżową, ale niszową branżę. Proszę zdradzić, jak zrodził się pomysł na firmę i tak unikatowy produkt?
– Jest to efekt „pójścia pod prąd”, bo kto by dziś, w czasach komputeryzacji i cyfrowych maszyn wydawał unikalne egzemplarze zdobione sygnowanymi grafikami i oprawiał je ręcznie. Praca jest żmudna i długotrwała, ale książki artystyczne przetrwają niezależnie od postępu technologicznego i rynkowych trendów. Schowają się w niszy luksusu i pozostaną produktem ekskluzywnym, a przez to pożądanym. Takie książki – numerowane, artystycznie zdobione, drukowane na niezwykłym papierze, na który może być nawet tysiąc lat gwarancji – traktowane są jako lokata kapitału. Nikt nie zagwarantuje tak długiego życia współcześnie znanym zapisom cyfrowym.
Brzmi jak powrót do przeszłości.
– W dużej mierze tak. Kiedy w 1989 r. można było założyć firmę, zdecydowaliśmy się na działalność wydawniczą, ale polska poligrafia była wtedy bardzo zacofana, a my postanowiliśmy zrobić z tego siłę, sięgając do druku typograficznego, który polega na tym, iż zecer składa czcionki i odciska w prasie strona po stronie. Zaczęliśmy więc drukować książki na ręcznie czerpanych papierach, jak przed setkami lat, i okazało się, że ten powrót do korzeni spotyka się z dużym zainteresowaniem. Takie ręcznie oprawiane w jedwab, skórę, pachnące, książki były czymś zupełnie nowym. Przywróciliśmy także tradycję bogato zdobionych, choć współcześnie projektowanych opraw jubilerskich. Ku naszej radości wszędzie wzbudzają one zainteresowanie, a my nigdzie nie widzieliśmy podobnych.
Mamy wielu kolekcjonerów, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne tytuły. Do swych zbiorów nasze książki kupują również biblioteki narodowe i uniwersyteckie w wielu krajach, w tym polska Biblioteka Narodowa, która trzyma je w skarbcu.
Czy państwa książki są również kupowane jako oryginalny prezent na wyjątkowe okazje?
– Prezentem zawsze chcemy zaskoczyć i zachwycić obdarowywaną osobę, aby zapamiętała go na długo i miło wspominała darczyńcę. Jestem przekonany, że z naszymi książkami się to udaje. Były one kupowane dla prezydentów, głów koronowanych, papieży przy okazji wizyt państwowych. Egzemplarze te są przygotowywane na specjalne zamówienie. Często jesteśmy proszeni o podpowiedź, jaki tytuł i oprawa byłyby najodpowiedniejsze na konkretną okazję. Tak było np. z „Radami i wskazówkami” św. Jana od Krzyża, które wydaliśmy dla PLL LOT jako prezent dla papieża Jana Pawła II. Zaproponowaliśmy właśnie tego autora, gdy po przestudiowaniu życiorysu przyszłego papieża, dowiedzieliśmy się, jak silny wpływ wywarły teksty św. Jan od Krzyża na młodego Karola Wojtyłę. Wiem, że papież trzymał egzemplarz naszej książki na biurku do końca życia. Trudno o lepszą recenzję.
Wiele książek wykonywaliśmy też na zamówienie firm, które chciały je sprezentować szczególnie cenionym kontrahentom i współpracownikom. HSBC wchodząc na polski rynek, zamówił u nas ponad 500 egzemplarzy książki o swojej historii z myślą o nowych klientach. Wydawaliśmy książki dla Hewlett Packard, IBM, BCC, Polskiej Rady Biznesu, dla Polskich Portów Lotniczych, a także dla klientów zagranicznych, m.in. po angielsku, niemiecku, francusku, a nawet kazachsku, arabsku i łacinie. Taki upominek, kojarzący się z firmą, jej tradycjami i filozofią, to ważny element budowania jej wizerunku i relacji z otoczeniem zewnętrznym. Piękna, ponadczasowa książka sprawi, że firma zostanie dobrze zapamiętana, a kontrahent poczuje się wyjątkowo, otrzymując niedostępny w żadnym sklepie egzemplarz.
Jakie projekty przychodzą panu na myśl, kiedy myśli pan o największych sukcesach wydawnictwa?
– Każda książka jest jedyna w swoim rodzaju, trudno je wartościować i wybierać te najlepsze, niemniej przychodzi mi na myśl np. wielokrotnie nagradzana na światowych wystawach książka-obraz, która jest zastrzeżona w Urzędzie Patentowym. Z pozoru wygląda jak obraz na ścianie i tylko właściciel wie, jak wyjąć z ramy i pokazać książkę. Inny przykład może być z kategorii tych, w przypadku których na efekt końcowego zachwytu czeka się miesiącami, a nawet latami. Tak było z „Prorokiem” Gibrana. Długo nie mieliśmy koncepcji, która w pełni by nas satysfakcjonowała, ale trzecie podejście wywołało nasz zachwyt. To właśnie kreacja nowego dzieła jest w naszej pracy najbardziej fascynująca.
Jaki pomysł przyświecał wydaniu „Trylogii” Sienkiewicza, nagrodzonej jako Produkt VIP-a, i powrotowi do klasyki polskiej literatury pięknej?
– „Trylogia” została przez nas wydana na szlachetnym, bezkwasowym papierze bezdrzewnym – już samo to czyni tę pozycję unikalną. Ukazała się w nakładzie 499 numerowanych, ręcznie ilustrowanych egzemplarzy, a oprawa każdego z nich jest niepowtarzalna.
Oprócz działalności wydawniczej angażują się państwo w różne inicjatywy. Jakie sfery wchodzą w obszar państwa zainteresowań?
– Prowadzimy szkołę, w której uczymy introligatorstwa artystycznego, a w naszym muzeum pokazujemy wycieczkom z całego świata między innymi wpływ książki na rozwój cywilizacji i kultury.
Nie obawia się pan, że kształci konkurencję?
– Rzeczywiście miałem takie myśli, ale w pewnym momencie nie byliśmy w stanie robić wszystkiego sami, więc wprowadziliśmy w tajniki sztuki introligatorskiej pracowników. W tej branży nie ma łatwego zarobku i nie ma mowy o pośpiechu. Do wszystkiego dochodzi się stopniowo, ale efekt jest wart czekania. Cieszy również fakt, że jesteśmy doceniani przez gremia biznesowe, mimo że naszą domeną jest sztuka.
Poza funkcją prezesa czuje się pan rzemieślnikiem czy artystą?
– Każdy ma w sobie coś z artysty, ale nie każdy ma możliwość wydobycia z siebie tych pokładów kreatywności. Sztuka zawsze była naszą pasją. Cały czas się uczę, po skończeniu studiów zaliczyłem cztery dodatkowe fakultety, bo pogłębianie wiedzy jest fascynujące. Cieszę się, jeśli mogę przekazać jej część i posiadanych przeze mnie umiejętności innym, podzielić się tym, co znam, żeby mogło przetrwać dłużej.
Rozmawiał Mariusz Gryżewski
Po raz piąty redakcja „Magazynu VIP” przyznała zaszczytne wyróżnienia artystom, biznesmenom, menadżerom kultury i ochrony zdrowia oraz samorządowcom, którzy w sposób szczególny wsławili się swoją działalnością publiczną. Podczas gali została nagrodzona nasza Trylogia Sienkiewicza w ekskluzywnej oprawie artystycznej.
27 października w eleganckich wnętrzach warszawskiego hotelu „Sheraton” zgromadzili się zacni goście, niecierpliwie oczekujący na decyzje kapituły konkursowej „Magazynu VIP”. Ustami prowadzących, duetu znanych i lubianych telewizyjnych prezenterów Moniki Richardson oraz Michała Olszańskiego, ogłoszono nazwiska laureatów. Wśród nich znaleźli się ludzie wybitnie utalentowani w swoich dziedzinach, rozpoznawalni w Polsce i na świecie, pełni kreatywności, energii i charyzmy, w biznesie efektywnie i nowocześnie budujący markę swoich przedsiębiorstw, niebojący się wyzwań, poszukujący drogi innowacji oraz rozwoju zarówno w skali lokalnej, jak i globalnej.
Na zdjęciu od lewej: Edward Ley i Urszula Kurtiak – właściciele Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley, Mariusz Gryżewski – redaktor naczelny „Magazynu VIP”, Danuta Jakubowska – PR manager Przedsiębiorstwa Farmaceutycznego LEK-AM Sp. z o.o., Stanisław Dubrow – zarządzający Hotelem SKAL****, Filip Prokop – współwłaściciel Hotelu Senator***, Arkadiusz Miętkiewicz – wiceprezes zarządu British Automotive Polska SA
Zbiorowe zdjęcie laureatów nagród VIP-2017W kategorii VIP nagrodzeni zostali znani aktorzy (Janusz Gajos, Wojciech Pszoniak, Henryk Talar, Jerzy Radziwiłowicz, Marian Dziędziel, Krzysztof Janczar), kochane przez publiczność aktorki (Barbara Wrzesińska, Maria Pakulnis, Małgorzata Pieczyńska, Małgorzata Potocka), kultowy piosenkarz Wojciech Gąssowski oraz śpiewająca aktorka Izabela Trojanowska. Nagrodzono również pisarkę i Mistrzynię Mowy Polskiej Barbarę Wachowicz, a specjalną statuetkę otrzymała założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej, Janina Ochojska (za niezwykle ofiarną działalność społeczną widownia nagrodziła ją dodatkowo owacjami na stojąco). Wyjątkowe wyróżnienia przypadły też profesorom Bohdanowi Boguszewskiemu i Henrykowi Skarżyńskiemu za stworzenie niezwykłych festiwali muzycznych, które cieszą się zasłużoną renomą nie tylko w branżowym środowisku.
Przedstawicieli świata przedsiębiorczości doceniono w kategoriach VIP Biznesu oraz Firma VIP-a 2017. Choć każdy z tryumfatorów został zaprezentowany przez konferansjerów z osobna, oddzielną laudacją podkreślającą ich zasługi i cechy charakterystyczne, to łączyło ich jedno: ambicja pozwalająca wyznaczać sobie nowe cele – niezależnie od dziedziny, w której są specjalistami. A różnorodność branż była naprawdę spora: począwszy od energetyki, budownictwa, górnictwa, przez rynek ubezpieczeń, branżę zbrojeniową, po turystykę, lotnictwo, ochronę zdrowia i samorząd terytorialny. Doceniano nie tylko dobre wyniki finansowe organizacji, ale także sposób zarzadzania i organizacji pracy, kierowanie się zasadami etycznymi w kontaktach z otoczeniem biznesowym, jak również działalność społeczną i charytatywną przedsiębiorców.
We foyer królowała Trylogia Sienkiewicza i nne książki artystyczne. Zabawa jak zwykle trwała do białego rana zgodnie z zasadą wielu laureatów, że z życia trzeba brać wszystko, co najlepsze i najlepszym je czynić.
LAUREACI
Produkt VIP-a 2017
Portal Gospodarczy KG Legal dostrzegł nową jakość dostępności imprez wystawowych. To forma udziału w obrocie gospodarczym coraz szerszej grupy polskich i zagranicznych przedsiębiorców działających w Polsce. Fenomen powszechności takich spotkań i potencjał w rozwoju transgranicznych relacji handlowych nakazuje poszukiwanie skutecznych metod, przy pomocy których można efektywnie wykorzystać branżowe targi w marketingu własnej firmy.
W jaki sposób najlepiej wykorzystać targi do celów biznesowych? Czy udział w targach przyczynia się do rozwoju firmy? Jak dostosować swój marketing firmy do efektywnego wykorzystania obecności firmy na targach branżowych?
Celem uzyskania bezpośredniej opinii Portal Gospodarczy KG Legal zwrócił się o wypowiedź do firmy, która posiada już duże doświadczenie w uczestnictwie w targach na całym świecie. Firmę reprezentatywną, tj. wpisującą się w obraz większości potencjalnych wystawców, a nadto która: – pozyskuje klientów zarówno w Polsce, jak i poza granicami RP; – poddaje swoją działalność obiektywnej weryfikacji jakości swoich usług; – z powodzeniem bierze udział w konkursach i rankingach i zdobywa w nich nagrody; – jest firmą wykorzystującą w swoim marketingu social media; – posiada wysoką renomę w swojej branży.
Targi branży wydawniczej EXPO w Krakowie stworzyły KG Legal okazję do rozmowy z właścicielami firmy Kurtiak i Ley z międzynarodowej branży wydawniczej i introligatorstwa artystycznego. Firma ta tworząc wydawnicze projekty artystyczne w ręcznych oprawach dla najbardziej wymagających klientów jest doceniona przez międzynarodowe gremia. Jest przede wszystkim przykładem podmiotu, który jako mikroprzedsiębiorca z powodzeniem wykorzystuje walory imprez targowych i w ten sposób rozwija swoją działalność gospodarczą moderując swoją strategię marketingową w kierunku efektywnej obecności w marketingu wystawniczym. W przypadku tego rodzaju marketingu (wystaw masowych) jest to firma szczególnie interesująca, ponieważ działa w wyjątkowo wąskiej specjalizacji, która dodatkowo zwykle nie łączy się z biznesem, a ze sztuką.
Jakie Państwa zdaniem środki marketingowe są najlepsze, aby dotrzeć do zamierzonego targetu klienta?
Marketing w rzemiośle artystycznym to trudny temat. Najlepszą reklamą artysty jest uznanie jego dzieła. Ta zasada dotyczy także naszej firmy. Dlatego jesteśmy zdania, że najlepszą wizytówką i gwarantem naszej jakości są nasze dzieła introligatorskie. Stąd też bierzemy udział w międzynarodowych targach i imprezach branżowych, prezentując jako przykłady nasze wyroby. Tylko w tym roku byliśmy obecni na Światowych Targach Książki w New Delhi, Międzynarodowych Targach we Frankfurcie, targach w Warszawie, Gdyni, Szczecinie oraz na targach EXPO w Krakowie. W zeszłym roku uczestniczyliśmy aż w kilkunastu różnych imprezach targowych, wliczając Targi Sztuki, Poligrafii i Reklamy.
Uczestniczymy w rozmaitych ważnych, prestiżowych konkursach. Stajemy do rankingów organizowanych w biznesie. Przykładowo, dwa lata temu zostaliśmy uznani przez Fundację Kronenberga przy City Handlowy za mikroprzedsiębiorstwo roku. Na imprezach branżowych próbujemy zaistnieć dzięki oryginalnym realizacjom, takim jak specjalny, unikatowy egzemplarz „Książki – Obrazu” do tekstu Marka Twaina „Pamiętniki Adama i Ewy”. Ten projekt zdobył złote medale na targach poznańskich. Formą naszej aktywności jest również udział w medialnych wydarzeniach kulturalnych dotyczących literatury, z czym wiąże się właśnie introligatorstwo artystyczne. Niezależna ocena specjalistyczna wykonawstwa i udział w konkursach rzemieślniczych to najlepsza forma budowania marki. Ostatnio zostaliśmy uznani przez European Business Awards, po kilku etapach konkursu, za „National Champion”. Na ostatnim etapie będziemy startowali do konkursu na najlepszą firmę w Europie w naszej kategorii.
Jak działać, aby oferta była indywidualna?
Każda oprawa książki jest inna. Egzemplarz może dodatkowo zawierać tłoczenia inicjałów czy logotypów. Zamieszczamy także szczególne dedykacje. W tym zakresie staramy się poszerzyć naszą ofertę wykonawstwa o dodatkowe usługi w zakresie doboru nie tylko materiałów, ale i treści samego wyrobu. Nie tylko chodzi w takich przypadkach o literaturę piękną. Niejednokrotnie otrzymaliśmy zadanie stworzenia artystycznej wizji, doboru formy i materiałów pod konkretną informację o instytucji finansowej, stanowiącą treść przyszłej książki. W takich przypadkach instytucja wywodząca się zwykle ze środowiska biznesu zleca nam stworzenie czegoś w rodzaju ekskluzywnego folderu dla szczególnych klientów zamawiającego. W ten oto sposób zaufała nam jedna z największych instytucji finansowych na świecie, słynny bank HSBC mający ponad 150 lat. HSBC wchodził na rynek polski i zwrócił się do nas z prośbą o wydanie korporacyjnego upominku, co zaowocowało wydaniem ponad 500 egzemplarzy książek o historii tego banku (link).
Portfolio firmy w formie artystycznej książki? Czy to oznacza bezpośrednie zastosowanie i popyt artystycznego introligatorstwa w biznesie?
Rzeczywiście, na profesjonalne introligatorstwo artystyczne jest popyt nie tylko w obrocie konsumenckim i okolicznościowym (prezenty do biblioteki domowej). Stanowi ono stały element w relacjach handlowych w dużym biznesie czy na oficjalnych spotkaniach na szczeblu instytucjonalnym. Ta niszowa branża znajduje klientelę nawet wśród kancelarii konstytucyjnych organów RP i biur instytucji publicznych. Nie stanowi tajemnicy fakt, że z naszych usług korzystała już polska dyplomacja podczas negocjacji wstąpienia Polski do NATO.
Naszym wyjątkowym, wykonanym na indywidualne zamówienie introligatorskim dziełem witał na pokładzie samolotu Jana Pawła II nasz krajowy przewoźnik.
W jakich branżach upatrujecie Państwo swoich docelowych klientów?
Staramy się dotrzeć przede wszystkim do środowiska biznesu i bankowości, a także do przedstawicieli wolnych zawodów, w tym także do prawników. To jest nasz docelowy portfel klientów. Mam tu na myśli nie tylko osoby fizyczne, czy duże korporacje i instytucje bankowe, ale także centralne instytucje publiczne, które zamawiają nasze ekskluzywne wyroby w związku z oficjalnymi wydarzeniami.
Introligatorstwo artystyczne, profesjonalne wydawnictwo, transgraniczne relacje handlowe w oparciu o zagraniczną klientelę. W związku z tym, jakie problemy prawne powstają najczęściej na tak różnych płaszczyznach działalności?
Często mamy problemy uregulowania kwestii prawnych odnośnie do autorskich praw majątkowych do utworu. Sporo wysiłku zajmuje również dotarcie do spadkobierców, właścicieli praw autorskich tych autorów, którzy już nie żyją, kiedy te prawa przysługują wielu spadkobiercom.
A więc prawo autorskie, a kwestie przekładów tekstów?
Dziś jest to mniejszy problem, ponieważ relatywnie łatwo jest dotrzeć do tłumacza konkretnego dzieła. Pozostaje jedynie kwestia uzyskania odpowiedniej licencji. Nasze problemy prawa autorskiego mają jeszcze drugie oblicze. To nasza firma coraz częściej pada ofiarą naśladownictwa. Stąd też, pojawia się kwestia zabezpieczenia własnych praw autorskich.
Bardzo Państwu dziękuję za rozmowę.
W Polsce powstaje coraz więcej obiektów tworzonych specjalnie z myślą o organizacji branżowych targów i kongresów w biznesie. Zjawisko coraz większej powszechności imprez wystawowych wprowadza nową jakość i szanse rozwoju polskiej średniej i mikro- przedsiębiorczości w postaci możliwości bezpośredniego nawiązywania kontaktów biznesowych. Tworzone centra targowo-kongresowe stwarzają bowiem dodatkowe możliwości marketingu bezpośredniego i dotarcia do nowych klientów. W trakcie targowych imprez wystawcy nawiązują współpracę także wśród podmiotów z tego samego sektora lub rynków pokrewnych.
Taka forma promocji w środowisku swojej branży i uczestnictwa w obrocie gospodarczym nie jest już domeną samej Warszawy czy innych ośrodków, które od lat słyną z tego rodzaju przedsięwzięć (np. Poznań). Przykładowo, sam Kraków, którego bolączką był dotychczasowy brak takich obiektów, już w aktualnej, bieżącej perspektywie oferuje dla przedsiębiorców trzy nowe ośrodki targowo–kongresowe: 1) Międzynarodowe Centrum Targowo-Kongresowe EXPO; 2) halę Kraków Arena, oraz 3) Centrum Kongresowe ICE Kraków. Miejsca te staną się kołem zamachowym wielu imprez biznesowych. Targi pracy, branży wydawniczej, HORECA, obróbki, logistyki i transportu materiałów sypkich przyczynią się do aktywności zagranicznych przedsiębiorców na polskim rynku. Jak wynika z wywiadu, świadomość wśród przedsiębiorców potencjału marketingowego targów jest duża.
by KG Legal on 11/4/2014
Biznes w artystycznej oprawie. Case-study marketingu w biznesie sztuki użytkowej
Tworzone przez nich ekskluzywne książki zdobią biblioteki znanych i możnych tego świata. Swoim kunsztem, wizją i zaangażowaniem zachwycają kolekcjonerów i miłośników pięknych przedmiotów. Ludzie pełni pasji, którzy od lat z sukcesem łączą sztukę z biznesem, którzy z lekkością poruszają się po najtrudniejszej branży dóbr luksusowych. Koszalinianie, zwycięzcy pierwszej edycji Lauru Made in Koszalin w kategorii Biznes – Produkty znane w kraju i na świecie. Z Urszulą Kurtiak i Edwardem Leyem, twórcami nagradzanego na całym świecie Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley rozmawiamy o tym, jak ich pomysł na życie zamienił się w pomysł na biznes oraz jaką rolę w ich życiu i twórczości spełnia Koszalin.
Powiedzieć, że są Państwo wydawcami to mało, powiedzieć, że mistrzami introligatorstwa też mało, powiedzieć, że artystami książki, to z kolei nieprecyzyjnie, bo przyzwyczajeni do księgarnianych książek nie bardzo jesteśmy w stanie odnieść ten status do samego przedmiotu. Kim są zatem Urszula Kurtiak i Edward Ley?
Wydawcami artystami. Książkę rozumiemy jako przeżycie, jako medium, które zabiera czytelnika w inny świat. Tworząc swoje ekskluzywne książki wychodzimy od tekstu, który stanowi dla nas kanwę pewnej opowieści – tę opowieść z kolei snujemy za pomocą kształtów, faktur, zapachów i kolorów. Wybieramy rodzaj oprawy, zdobienia, czcionki, układ tekstu, decydujemy się na konkretny papier, czasami na graficzne ilustracje. Wydawca artysta jest reżyserem, który opracowując jakiś tekst, nadaje mu piętno swojej interpretacji. Książki, które tworzymy niewiele mają wspólnego z książkami regularnymi, „demokratycznymi”, są tworzone ręcznie w bardzo małych nakładach, często jako pojedyncze egzemplarze. To bardziej dzieła sztuki, niż przedmioty użytkowe.
Udało się Państwu osiągnąć bardzo wiele w niezwykle trudnej branży – na styku biznesu i sztuki, w sferze dóbr luksusowych. Choć wciąż jeszcze chcemy wierzyć, że dobry produkt broni się sam, to wiemy też, że sam się nie sprzeda i sam też nie przyciągnie uwagi. Jak Państwo sądzą, co zdecydowało o Waszym sukcesieSą Państwo dziś dwojgiem z trojga polskich Mistrzów Rzemiosł Artystycznych w zawodzie introligator. W jaki sposób uczyliście się rzemiosła i dzięki czemu udało wam się dojść do dzisiejszego statusu?
Tworzeniem unikatowych książek interesujemy się od wielu lat. Początkowo zdobywaliśmy wiedzę jeżdżąc po Polsce, spotykając mistrzów, którzy pokazywali nam tajniki swojego warsztatu. Umiejętności szlifowaliśmy też podczas zagranicznych stypendiów, wiele nauczyliśmy się uczestnicząc w krajowych i zagranicznych kongresach, czy targach książki, ale jednak zawsze najważniejsza okazuje się praktyka. Introligatorstwo to ciąg drobnych umiejętności, z których żadnej nie można zlekceważyć ani pominąć. Trzeba rozumieć czym jest tworzona książka i rozumieć materiały, z których się ją tworzy. Umiejętność rozpoznania skóry, wyczuwanie papieru, układu jego włókien – tego nie można nauczyć się inaczej niż w praktyce, dlatego nadal eksperymentujemy, badamy, poszukujemy. Żeby zostać ekspertem w jakiejś dziedzinie, nie można osiadać na laurach, dlatego wciąż uczymy się czegoś nowego, z zapałem realizujemy kolejne pomysły, ale też podczas szkoleń i warsztatów przekazujemy wiedzę młodszym adeptom. Wszyscy zatrudniani przez nas artyści uczyli się rzemiosła od nas.
Kochać, co się robi – to zdecydowanie najważniejsze, a my swoją pracę kochamy. Kiedy człowiek tworzy z miłością, kiedy z pasją opowiada o tym, co robi, zaraża innych swoim entuzjazmem, buduje wokół siebie świat pełen zainteresowania i przychylności innych ludzi. Trudno ująć to słowami, to metafizyka, rodzaj atmosfery, która odczuwalna jest zarówno w sposobie myślenia o stwarzanym przedmiocie, jak i w kontakcie z ludźmi, którzy się później tym przedmiotem interesują. Nas pasjonowało tworzenie książek na długo zanim zdecydowaliśmy się rozpocząć działalność wydawnictwa. W odróżnieniu od wielu osób, nie szukaliśmy pomysłu na biznes, to raczej biznes wpisał się w nasz pomysł na życie i pewnie dlatego z pasją i zaangażowaniem oddajemy mu się już od 30 lat.
Często za sukcesem biznesowym stoi charyzma przywódcy. Tacy ludzie jak Jerzy Owsiak, Steve Jobs, Jan Kulczyk potrafią czy potrafili swoją energią, przekonaniem, jakąś wartością duchową pociągnąć za sobą rzesze ludzi. W naszym przypadku inspiracja polega chyba na czymś bardziej ulotnym, na tej wspomnianej już atmosferze.

„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego w wydaniu Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley
Sięgnijmy do początków – jak to się stało, że w 1989 roku, kiedy Polska żyła otwierającymi się granicami, możliwościami, nowinkami, Państwo zdecydowali się założyć działalność opartą na dość już zapomnianym rzemiośle? Nie baliście się tego kroku, nie mieliście poczucia, że podejmujecie pewnego rodzaju ryzyko?
Myśmy w ogóle o tym nie myśleli w tych kategoriach, nie rozpatrywaliśmy za i przeciw, nie tworzyliśmy planów biznesowych – po prostu robiliśmy to, co nas pasjonowało. Wiedzieliśmy co chcemy osiągnąć w warstwie artystycznej, choć jeszcze nie do końca byliśmy w stanie określić z jakim zainteresowaniem spotka się nasza wizja. Oczywiście można uznać, że tu pojawiało się pewnego rodzaju ryzyko, ale ryzyko to kategoria ściśle związana z kalkulacjami, a na tych się raczej nie skupialiśmy. Zamiast ze strachem oczekiwać na reakcje ludzi, myśmy tych reakcji byli ciekawi.
Co więcej, nas nie interesuje kultura popularna, nigdy nie mieliśmy ambicji trafiania pod strzechy, dlatego decyzja, żeby pójść pod prąd przyszła nam łatwo i stanowiła raczej rodzaj wyzwania artystycznego niż biznesowego.
Pozostając przy początkach Państwa działalności – w jaki sposób wchodziliście na rynek, jak zdobywaliście pierwszych klientów? Nie zapominajmy, że marketingowo lata 90. to była zupełnie inna rzeczywistość.
Tworzeniem unikatowych książek interesowaliśmy się już w latach 80., dlatego rozpoczynając działalność mieliśmy już pewną sieć kontaktów, którą szybko rozwijaliśmy uczestnicząc w targach książki, w kongresach, jeżdżąc po świecie i prezentując czym się zajmujemy. W ten sposób podpatrywaliśmy też innych wydawców i szybko przekonaliśmy się, że oferujemy coś bardzo unikatowego. Takich wydawnictw, jak nasze nigdzie nie spotkaliśmy. Ludzi przyciągnęła nasza wizja książki, zaczęliśmy zdobywać prestiżowe nagrody, skupiła się wokół nas grupa fanów, przyciągnęliśmy zainteresowanie mediów. Nawet teraz, w dobie internetu mamy poczucie, że aktywność jest bardzo ważna – nadal jeździmy na targi, nadal pokazujemy nasze książki. Spotkanie, rozmowę, kontakt traktujemy jako inspirującą część pracy wydawcy. Z większością kolekcjonerów, którzy kupują nasze ekskluzywne książki pozostajemy w przyjacielskich stosunkach i to właśnie oni okazują się często najlepszymi ambasadorami naszej twórczości.
A co do samego marketingu, to nigdy się na nim szczególnie nie skupialiśmy, bo w przypadku sprzedaży dóbr luksusowych, a do takich zaliczyć należy nasze książki, tradycyjny marketing nie znajduje zastosowania. O naszych książkach jest głośno z powodu wystaw, na które są zapraszane, nie zaś za sprawą tradycyjnych promocji wydawniczych. Oczywiście dbamy o swoją obecność w internecie, tym bardziej, że teraz już większość książek sprzedajemy tą właśnie drogą, ale jednak do tej pory nie zdecydowaliśmy się na utworzenie w wydawnictwie działu marketingu.

Jedna z książek Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley w oprawie jubilerskiej wydana na zamówienie papieża Benedykta XVI
Kim są Państwa klienci?
Tworzone przez nas książki nie są tanie, ich ceny wahają się od dwóch do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych w przypadku jubilerskich opraw, zatem wśród ich nabywców są ludzie zamożni. Najczęściej są to mieszkańcy większych miast, ludzie z Warszawy, Krakowa, choć nie tylko. Co charakterystyczne, Polacy z listy najbogatszych dużo rzadziej decydują się na zakup naszych książek, niż ludzie po prostu dobrze sytuowani. Realizujemy też zamówienia firm, czy rządowych agend, które nabywają książki w celach reprezentacyjnych, jako podarunki.
W przypadku dóbr luksusowych nie płaci się wyłącznie za sam przedmiot, ale też za to, co on reprezentuje – czego reprezentacją są zatem Państwa książki?
Nasze ekskluzywne książki to też pewien styl bycia, elitarność, emocje. Ich posiadanie daje możliwość obcowania z dziełem sztuki, umożliwia kontakt z czymś unikatowym. W przeciwieństwie do designu spełniającego funkcje użytkowe, sztuka jest „zbyteczna”, nie każdy może sobie na nią pozwolić i nie każdy będzie potrafił ją docenić.
Wspomnieli Państwo, że nabywcy Państwa książek to głównie mieszkańcy większych miast, czy nie myśleli Państwo zatem o wyprowadzce z Koszalina? Jaką rolę odgrywa w Państwa życiu to miasto?
Koszalin jest piękny, ma dobry klimat,zachwycającą przyrodę wokół. Niezmiernie cenne estetycznie jest morze, zachody słońca, czyste, lecznicze nadmorskie powietrze. Można wędrować po Górze Chełmskiej, gubić się w przepastnych lasach. Nie ma drugiego miasta, które to wszystko proponuje, a my chętnie z tych dobrodziejstw korzystamy. W pracy artystycznej kontakt z przyrodą jest niezmiernie ważny, jednocześnie inspiruje i relaksuje.
Koszalin oszczędza nasz czas, to bardzo wygodne miasto, które oferuje wszystko, co niezbędne do życia. Niestety jest to też miasto, które nie zna i nie rozumie własnych wartości. Ludzie mało wychodzą z domów, niewiele korzystają z możliwości, które mają na wyciągnięcie ręki.
Jak Państwo myślą, z czego to wynika?
Wielu z nas zostało przywiezionych tu niejako w doniczce i przesadzonych na koszalińską ziemię. Musimy się zakorzenić w tym mieście. Aktywnie włączamy się w działalność Made in Koszalin, bo mamy wrażenie, że koszalinianom brakuje wiary w siebie, co za tym idzie działania na rzecz lokalnej społeczności i lokalnego biznesu są tu niezmiernie ważne. W zalewie masowej produkcji i tandety rynek lokalny oferujący usługi i produkty wysokiej jakości to wartość, z której należy korzystać i być dumnym.
Koszalin jest dobrym miejscem do prowadzenia biznesu?
Nasz biznes w zasadzie koncentruje się poza Koszalinem, więc dużo podróżujemy. Wciąż brakuje dobrej infrastruktury łączącej Koszalin z większymi miastami w Polsce. Na szczęście w tym roku pojawiło się dobre połączenie kolejowe w Warszawą, to bardzo ułatwia życie. Poza tym, żyjemy w czasach szybkich dostaw kurierskich, internetu, telefonów, więc przy dobrej logistyce wszystko jest możliwe.
Koszalin też wpływa na naszą aktywność – nie żyjemy na stałe w Warszawie czy Krakowie, dlatego dbamy o naszą obecność na targach, konferencjach, nie rozleniwiamy się. Zresztą, jeździmy nie tylko w celach biznesowych – podróżujemy po świecie w poszukiwaniu inspiracji, odwiedzamy galerie, muzea, spotykamy interesujących ludzi, korzystamy z oferty kulturalnej większych miast. Świat nas ciekawi, a aktywność i interakcje pobudzają tak ważną w naszej pracy kreatywność.
Współpracujecie Państwo z ludźmi znanymi, zapraszacie do współpracy uznanych artystów. Dla wielu osób mentalnie taka współpraca nie jest możliwa – odczuwają, że ludzie znani z gazet czy telewizji są poza ich zasięgiem, obawiają się kontaktu z nimi. Myślę, że to jest szczególnie widoczne u mieszkańców mniejszych i średnich miast – sami wspominacie Państwo, że koszalinianie wciąż mają problem z wiarą w siebie, a bez tej trudno o sięganie wyżej. Dla was to zdaje się nigdy nie był problem?
My po prostu bardzo lubimy rozmawiać z ciekawymi ludźmi, nie dzielimy ich na zamożnych i nie, znanych i nieznanych. Bardzo ceniliśmy sobie na przykład kontakty z Janem Kulczykiem, który był człowiekiem o wielkiej kulturze i szerokich horyzontach, ale też z ogromną radością rozmawiamy z fanami naszych książek, choć oczywiście jest wśród nich wiele osób, które nie mogą sobie pozwolić na zakupy u nas. Liczy się osobowość, ciekawość świata, chęć wymiany, a nie status czy zawartość portfela.
A jak jest z artystami? Jedną z książek tworzyliście Państwo wspólnie z Andrzejem Wajdą.
Współpraca z Andrzejem Wajdą to był właściwie szczęśliwy przypadek. Zaprosiliśmy do współtworzenia jednej z książek panią Krystynę Zachwatowicz i to ona uznała, że lepiej w tej roli znajdzie się pan Andrzej. Udało nam się wspólnie wydać „Wesele” z jego notatkami i ilustracjami. Pan Andrzej był postacią niezwykłą, o ogromnej odwadze umysłowej, godności, etyce, pokorze. Artystą, który swoją twórczość rozumiał jako służbę społeczeństwu. Znajomość z nim była dla nas bardzo ważna.
A wracając do pytania, artysta z artystą zawsze znajdzie nić porozumienia, dlatego nasza współpraca z takimi osobami jak Andrzej Wajda, Andrzej Czeczot, Adam Hanuszkiewicz czy Jerzy Hoffman układała się bardzo pomyślnie. Ważne jest wzajemne zainteresowanie.
Zaczynaliście Państwo jako pasjonaci – czy w trakcie tych 30 lat staliście się również biznesmenami?
W tym zakresie musieliśmy się sporo nauczyć, choć do tej pory sprawy biznesowe nie są naszą domeną. Nie oszczędzamy, nie planujemy zbyt skrupulatnie, pozwalamy sobie na spontaniczne działanie. Oczywiście wydawnictwo to nie tylko my, na stałe zatrudniamy do 10 osób, więc liczymy się ze stałymi zobowiązaniami finansowymi i organizacyjnymi. Zależy nam na sprawiedliwych warunkach zatrudnienia w wydawnictwie, płacimy podatki, ale jednak twórczość nadal interesuje nas bardziej niż biznes.
A zatem, jako twórcy doświadczeni w biznesie czy pokusiliby się Państwo o radę dla osób zakładających własną działalność?
Dalecy jesteśmy od udzielania rad, ale możemy powiedzieć, co się przydaje – przede wszystkim pomysł, w który się wierzy i konsekwencja w jego realizowaniu. Nam ogromnie pomogli ludzie, których spotykaliśmy – są rzeczy, których nie dowiedzielibyśmy się, gdyby nie rozmowy z nimi, dlatego na pewno przydaje się otwartość i chęć wymiany. Poza tym nie należy załamywać się niepowodzeniami, tylko wyciągać z nich wnioski i iść dalej. Sukces rozleniwia, usypia, więc lepiej podchodzić do niego z dystansem. Kiedyś trudów było znacznie więcej, więcej przeciwności, z którymi człowiek każdego dnia musiał sobie radzić i to hartowało, uczyło pokory i wytrwałości. Obecnie młodzi ludzie są często bardziej roszczeniowi, a roszczeniowość i biznes raczej nie idą w parze.
Wywiad powstał w ramach cyklu MADE IN KOSZALIN, czyli mamy się dobrze!. Cykl poświęcony jest MADE IN KOSZALIN oraz firmom i inicjatywom związanym z MiK. Otwarte dla publiczności Forum Made in Koszalin, podczas, którego po raz drugi wręczone zostaną Laury MiK odbędzie się 2 grudnia w City Boksie.
ŚWIĘTO SZTUKI – 15. Warszawskie Targi Sztuki 13-15 października 2017 roku w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego
Stoisko nr 41
Uroczyste otwarcie 13.10., godz. 17.00
Godziny otwarcia:
Piątek 17:00-20:00
Sobota 11:00-20:00
Niedziela 11:00-18:00
Wiele osób zastanawia się czy kupowanie dzieł sztuki to dobra inwestycja. Co w ogóle jest dobrą inwestycją? Diamenty? Gdy już po wyjściu od jubilera tracą 50% na wartości. Akcje? Dane statystyczne wspaniałe… a firma np. bankrutuje. Fundusze? Patrz – Amber Gold.
Nic nie jest pewne. A co ze sztuką?
Jeżeli dzieło się podoba to wato je kupić, bo przynajmniej będzie cieszyć oko. Gdy przy okazji cena jego wzrośnie to mamy dodatkowy bonus a cały czas przyjemność z obcowania z pięknem, a to niebagatelna wartość.
Gdzie można zobaczyć interesujące „obiekty”?
Na Targach Sztuki i wystawach.
W ten właśnie weekend w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie nadarza się sposobność by ujrzeć dzieła sztuki wybrane z wybranych.
Najsłynniejsze książki artystyczne będzie można zobaczyć na stoisku Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley nr 41. Będą wśród nich Prorok K. Gibrana z linorytami odbijanymi na papierze xuan o 1000-letniej gwarancji,
Gibran Prorok , kolekcjonerska edycja z linorytami odciskanymi ręcznie na papierze xuan o 1000-letniej gwarancji
ogromnego formatu prawie metrowej szerokości Księga rodzaju, Pamiętniki Adama i Ewy Marka Twaina w formie książki-obrazu, Trylogie, które zdobyły wiele międzynarodowych nagród.
15. Warszawskie Targi Sztuki odbędą się 13-15 października 2017 roku, po raz kolejny w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie. Udział wezmą wyselekcjonowane galerie, antykwariaty oraz Wydawnictwo Artystyczne Kurtiak i Ley, w sumie ponad 60.
– „Warszawskie Targi Sztuki są jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych. Czołowe galerie i antykwariaty zaprezentują dzieła wielu uznanych artystów oraz debiutujących. Poza tym nasi goście będą mieli okazję obejrzeć dwie interesujące wystawy, dwóch wybitnych indywidualności:„Witkacy,100 lat awangardy” oraz „Ślady istnienia. W hołdzie Magdalenie Abakanowicz” – zapowiada Piotr Lengiewicz, prezes D.A. Rempex, organizatora WTS.
Wśród galerii sztuki współczesnej z całej Polski będą m.in. Zderzak, mia Art Gallery, Arttrakt, Artemis, Rynek Sztuki, Mostra, Ney Gallery & Prints, Galeria Beta 16, Esta, Piękna Gallery Auction House, Artinfo.pl, Olimpus, Piekary, Stalowa, Dyląg, Artemis, 101 Projekt, Kucharski&Olszewski Art Market Partners, Galeria Muzalewska oraz Galeria von Gottberg, która działa w Hamburgu (pełna lista www.warszawskietargisztuki.pl). W przeszłości kierująca Galerią rodzina von Gottberg wspierała i wspomagała wielu artystów, w tym również polskich organizując im wystawy. Po raz pierwszy na WTS pojawi się m.in. D.A. Libra, Galeria Kościelak, Xanadu oraz Galeria Spokojna Wydziału Nowych Mediów ASP w Warszawie.
Galerie zaoferują prace takich klasyków, jak: Magdalena Abakanowicz, Henryk Stażewski, Jan Tarasin, Jarosław Kozłowski, Stanisław Dróżdż, Eustachy Kossakowski, Kajetan Sosnowski, „Jurry” Zieliński, Jan Berdyszak oraz uznanych artystów średniego pokolenia m.in. Włodzimierza Pawlaka, Marka Sobczyka, Ryszarda Woźniaka, Andrzeja Fogtta, Andrzeja Dudzińskiego, Konrada Jarodzkiego, Darka Pali. Młodych twórców będą reprezentować m.in. Monika Szwed, Łukasz Stokłosa, Iwona Cur, Bartosz Czarnecki, Yana Shostak, laureatka Nagrody Krytyków konkursu Najlepsze Dyplomy ASP 2017. Dyplom zrealizowany był w Pracowni Działań Przestrzennych prof. Mirosława Bałki na Wydziale Sztuki Mediów ASP w Warszawie.
– „Dla miłośników fotografii wystawcy przygotowali zdjęcia m.in. Pawła Pierścińskiego, Jerzego Lewczyńskiego, Ryszarda Horowitza, Tomasza Sikory. Będą też do kupienia rzeźby m.in. Janusza Pastwy, Sylwestra Ambroziaka, Krzysztofa M. Bednarskiego, Beaty Czapskiej” – mówi Kama Zboralska, przewodnicząca Rady Programowej 15.WTS.
Wśród antykwariatów pojawią się: Artykwariat, Connaisseur, Galeria 32, Galeria Berżera, D.A. Rempex, Polski Dom Aukcyjny Wojciech Śladowski, Dom Aukcyjny Ostoya, Antiquariat Krak, Dom Aukcyjny Artissima. Zaoferują przedwojenne rzeźby, rzemiosło artystyczne i numizmaty.
Na 15. WTS będą też dostępne publikacje artystyczne na stoiskach wydawnictw: Zachęta-Narodowa Galeria Sztuki, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku i Arkady.
Podczas Targów po raz kolejny będą prowadzone zajęcia edukacyjne oraz wykłady. Warsztaty plastyczne dla dzieci i młodzieży, jak zwykle poprowadzi Pracownia Kwadrat Iwony Cur, specjalistyczne wystąpienia dotyczyć będą m.in. Witkacego, Magdaleny Abakanowicz, awangardy, nowych przepisów prawnych regulujących obrót dziełami sztuki. Zaplanowane są też panele dyskusyjne: czy warto kupować pejzaż i zainicjowana przez „Arteon” rozmowa o kolekcjonowaniu i o wpływie instytucji publicznych na rynek sztuki. Natomiast Rafał Kamecki omówi Raport Artinfo.pl 2017 opracowany na podstawie danych z protokołów sprzedaży przesłanych przez organizatorów aukcji oraz przedstawi Artinfo Top 100, czyli stu najdrożej sprzedanych w 2016 roku dzieł ze wszystkich dziedzin sztuki. O współczesnej awangardzie porozmawiają Jan Michalski i Łukasz Radwan.
Partnerem gali otwarcia 15. WTS jest MIONETTO Prosecco, w tym roku marka MIONETTO obchodzi 130-lecie swojego istnienia.
Bilety dostępne podczas trwania Targów oraz na www.ticketpro.pl
Bilet normalny – 10 zł
bilet ulgowy – 5 zł (ulga dla uczniów, studentów, dzieci, emerytów oraz członków stowarzyszeń artystycznych)
Wystawy, warsztaty oraz wykłady są darmowe.
Godziny otwarcia:
Piątek 17:00-20:00
Sobota 11:00-20:00
Niedziela 11:00-18:00
Wydarzenia towarzyszące:
Wystawy:
„Witkacy, 100 lat awangardy”
„Ślady istnienia. W hołdzie Magdalenie Abakanowicz”
oraz
Warsztaty plastyczne dla dzieci i młodzieży – Pracownia Kwadrat Iwony Cur
Gość specjalny Andrzej Pągowski – sobota 13.00-14.00
Wykłady:
Piątek
godz. 17.30-18.30
Panel dyskusyjny
„Witkacy polski Picasso”- Przemysław Pawlak (Instytut Witkacego), Tomasz Pawlak (Instytut Witkacego)
Przemysław Pawlak-doktorant w Instytucie Sztuki PAN, jeden z Fundatorów i prezes Instytutu Witkacego. Edytor, bibliograf, kolekcjoner, pomysłodawca i zastępca redaktora naczelnego półrocznika „Witkacy!”
Tomasz Pawlak-jeden z Fundatorów Instytutu Witkacego, członek redakcji pisma „Witkacy!”. Edytor korespondencji Witkiewicza m.in. opracował: „Listy I” i „Listy II” (wraz z Januszem Deglerem i Stefanem Okołowiczem). Autor licznych artykułów biograficznych publikowanych na portalu witkacologia.eu. Opracował też i wydał przedwojenne recenzje „Narkotyków” Witkiewicza -„Pierwsza książka abstynencka która nie jest nudna” .
Sobota
godz. 12.00-13.00
Panel dyskusyjny
„Czy warto kupować pejzaż ? Różne oblicza pejzażu”- moderator Piotr Sarzyński (dziennikarz, „Polityka”), prof. Jarosław Modzelewski (artysta malarz, pedagog), Elżbieta Leszczyńska (historyk sztuki, autorka albumu „Pejzaż w malarstwie polskim”), Karolina Nowak-Sarbińska (Zarządzająca Inwestycjami w Dzieła Sztuki w Wealth Solutions. Kurator ARTTANK COLLECTION).
godz. 15.00-16.30
Panel dyskusyjny
„Ślady istnienia. W hołdzie Magdalenie Abakanowicz”- moderator Magdalena Mielnicka (Fundacja All That Art!), Maria Rus Bojan (kurator, członek m.in. REEAC działającego przy londyńskim Tate Modern), Mariusz Hermansdorfer (historyk i krytyk sztuki).
Maria Rus Bojan-międzynarodowa kuratorka sztuki, mieszka w Amsterdamie. Członek Komitetu Akwizycyjnego ds. Rosji oraz Europy Wschodniej (Russia and Eastern Europe Acquisition Committee, REEAC) działającego przy londyńskim Tate Modern oraz członek Kuratorium Muzeum Beelden aan Zee w Hadze.
Mariusz Hermansdorfer – historyk i krytyk sztuki. Wieloletni dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Zainicjował adaptację Pawilonu Czterech Kopuł na Muzeum Sztuki Współczesnej, przekazał też Muzeum kolekcję prac polskich artystów współczesnych. Członek m.in. Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki.
godz. 17.00-18.00
„Jak zmieni się rynek sztuki w Polsce? 6 grudnia 2017 wchodzą nowe regulacje prawne obrotu dziełami sztuki”- dr Wojciech Szafrański
dr Wojciech Szafrański – adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, kierownik Zespołu Naukowo-Badawczego Obrotu Dziełami Sztuki i Prawnej Ochrony Dziedzictwa Kulturowego. Doradca ds. rynku sztuki w Programach Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Niedziela
godz. 12.00-13.00
„Co z tą awangardą ”- Jan Michalski (krytyk sztuki, Galeria „Zderzak”) i Łukasz Radwan (dziennikarz)
godz. 14.00-15.00
„Liderzy polskiego rynku sztuki współczesnej i dawnej. Raport ARTINFO.pl 2017” – Rafał Kamecki (prezes Artinfo.pl)
godz. 16.00- 17.00
Panel dyskusyjny
„Instytucja publiczna – placówka badawcza czy rynkowy gracz”- moderator Karolina Staszak („Arteon”), Andrzej Biernacki (Galeria Browarna, „Arteon”), prof. Piotr Juszkiewicz (Instytut Historii Sztuki UAM), Janusz Miliszkiewicz (dziennikarz, „Rzeczpospolita”)
Państwa biznes – druk i oprawa książek artystycznych – wydaje się niszowy. Czy specjalistyczna działalność wydawnicza w ogóle może się opłacać?
Urszula Kurtiak: – Gdy mówimy do osoby „najdroższa”, to mamy na myśli „najukochańsza”. Tak jest też z naszymi książkami. W Polsce jesteśmy jedyną firmą, która w ten sposób wydaje książki artystyczne. Drukujemy nasze książki na papierach artystycznych w limitowanych nakładach.
Książki są ręcznie oprawiane w skóry i inne szlachetne materiały i numerowane. Wzbogacamy je o grafiki warsztatowe. Jedna z naszych ostatnich książek, słynny „Prorok” Khalila Gibrana, została
wydana w nakładzie tylko 45 numerowanych egzemplarzy na papierze bawełnianym o niezwykłej trwałości. Natomiast 8 linorytów zostało odbitych przez znanego artystę Sławomira Chrystowa na papierze morwowym o tysiącletniej gwarancji. Każda oprawa jest inna, niepowtarzalna. Właściciel zatem wie, że jest jedynym posiadaczem tak oprawionej książki na świecie. A to musi kosztować.
Kim są państwa klienci – to prywatni bibliofile czy raczej hurtownie książek? Jak dowiadują się o państwa firmie?
Edward Ley: Nasze książki zyskały duże uznanie na świecie. Były eksponowane w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie, Abu Dabi, Moskwie, Pekinie itd. Otrzymały wiele międzynarodowych nagród, a nasze Wydawnictwo zostało uznane przez Fundację Kronenberga za Firmę Roku 2012. W 2015 r. takie wyróżnienie otrzymaliśmy od European Business Awards w Londynie. W zeszłym roku dostaliśmy tytuł Lidera Introligatorstwa Artystycznego. Nasze ekskluzywne książki artystyczne kupują światowe biblioteki, międzynarodowe firmy, a także liczni kolekcjonerzy. Wśród naszych klientów znajdują się m.in. HSBC, IBM, HP, a także Kancelaria Prezydenta RP, banki. Zamawiane
były m.in. dla Jana Pawła II, Benedykta XVI, króla Arabii Saudyjskiej i przywódców wielu krajów.
UK: Żeby dojść do takiego poziomu, trzeba było wielu lat. Dzięki stypendiom, szwajcarskiemu i francuskiemu, mogłam uczyć się za granicą w najlepszych ośrodkach. Teraz przekazuję wiedzę następnym adeptom tego rzemiosła w Polsce.
Co trzeba wiedzieć, żeby opanować to rzemiosło?
UK: Proces wydawania książki artystycznej jest długotrwały. Niezbędna jest głęboka znajomość autora i jego dorobku, epoki, w której tworzył, a także odniesień historycznych i kulturalnych. Wymaga to pogłębionych studiów, aby stworzyć harmonię wszystkich elementów składowych książki. Projekt graficzny, typografia i oprawa muszą być jednorodne estetycznie, by powstało prawdziwe dzieło sztuki. Niezbędny jest też element emocjonalny. Nie
ma drogi na skróty. Dlatego też w naszej oficynie wydajemy jeden, najwięcej dwa tytuły rocznie.
EL: – Opraw artystycznych książek robimy natomiast znacznie więcej.
Czy spadek czytelnictwa, związany z ekspansją Internetu, w ogóle ma jakiś wpływ na funkcjonowanie państwa firmy?
UK: Los tradycyjnych książek zdaje się być już przesądzony, jeżeli chodzi o najpowszechniejsze użycie. Łatwiej i szybciej korzysta się z internetowych encyklopedii, słowników czy podręczników niż z ich papierowych odpowiedników. Łatwiej je aktualizować. Przewaga wirtualnej książki jest zatem oczywista.
EL: Tradycyjna książka jednak nie zniknie. Schowa się w niszy ekskluzywności i będzie używana na specjalne okazje i w celach prestiżowych. Tak jak wynalazek fotografii pod koniec XIX wieku nie odesłał malarstwa do lamusa, tak książka cyfrowa nie wyprze całkowicie książki tradycyjnej. Stanie się jednak ona bardziej elitarna, wyrafinowana, ekskluzywna, a przez to kosztowniejsza. Będzie dziełem sztuki, kupowanym dla jej urody lub po prostu lokatą
kapitału. Na Zachodzie jest to widoczne już od dawna.
Rozmawiała Agnieszka Żądło
Żródło: http://magazynfakty.pl/ksiazka-droga-kochana/